 |
|
 |
TAKTYKA BOX |
 |
 |
POLECANE |
 |
|
|
 |
|
 |
 |
Taktyka U-bootów po 1940r. |
 |
 |
TAKTYKA |
 |
| W okresie pierwszej fazy drugiej wojny światowej okręty podwodne działały w odległości nie większej niż 500-600 mil od
brzegów europejskich. Właściwie każdy okręt działał samodzielnie, prowadząc jednocześnie rozpoznanie. W końcu 1940 r. rejon
działań okrętów podwodnych na Atlantyku przesunął się do 29 stopni W, jednakże ograniczona ich liczba (w dniu 31 grudnia
1940 r. niemiecka flota liczyła 89 okrętów podwodnych, z czego na morzu mogło przebywać jednocześnie nie więcej jak 25-30
jednostek) nie pozwalała prowadzić większych operacji przeciwkonwojowych. Anglikom rok 1940
przyniósł pewną poprawę w walce z okrętami podwodnymi. Przede wszystkim udoskonalono środki walki z podwodnym przeciwnikiem.
Począwszy od lipca 1940 r. samoloty zaczęto wyposażać w bomby głębinowe, od sierpnia zaś w urządzenia radiolokacyjne, pozwalające wykryć okręt podwodny w położeniu nawodnym w odległości 27 mil. W październiku tegoż roku jedną eskadrę samolotów
przebazowano do Islandii, z zadaniem zwalczania okrętów podwodnych na otwartym oceanie. W tym też czasie utworzono
bazę lotniczą na zachodnich wybrzeżach Szetlandów. Do walki z okrętami podwodnymi w rejonie Zatoki Biskajskiej zaczęto
wykorzystywać własne okręty podwodne, które pełniąc służbę patrolową przechwytywały przeciwnika próbującego przedostać się
na Atlantyk. Jednocześnie do służby zaczęły wchodzić nowe okręty eskortowe. W 1940 r. marynarka angielska otrzymała 19
niszczycieli i 56 korwet, w stoczniach zaś zamówiono dużą liczbę dalszych jednostek. Ponadto 2 września 1940 r. admiralicja
brytyjska wydzierżawiła od Stanów Zjednoczonych 50 niszczycieli, odstępując im w zamian na okres 99 lat swe bazy na Antylach. Wszystko
to spowodowało, że jesienią 1940 r. niemieckie okręty podwodne nie zdołały zdezorganizować żeglugi brytyjskiej, choć
zadane przez nie straty były poważne. Niemcy w tym roku stracili 23 okręty podwodne, a od początku wojny 32. Zimą 1940-1941 r. obie strony intensywnie przygotowywały się do walki. Wiosną 1941 r. Anglicy mogli przesunąć eskortowanie konwojów na odległość do 400 mil od wybrzeży. Zwiększyli także liczbę okrętów eskorty do 5-6 jednostek. Jednocześnie admiralicja brytyjska
zaczęła organizować grupy okrętów nawodnych przeznaczone do samodzielnego poszukiwania i niszczenia okrętów podwodnych.
Wskutek tych przedsięwzięć Niemcy również przesunęli rejony działalności swych okrętów podwodnych na odległość 500 mil do
wybrzeży, zamierzając tam atakować słabo chronione konwoje. W odpowiedzi na to Anglicy przesunęli eskortowanie konwojów do
południka 18 stopni W, a w odległości 25 mil od Reykjaviku stworzyli nową bazę lotniczą z zadaniem ochrony konwojów w rejonie
na południe od Islandii, rozpoczynając od miejsca, w którym eskortowce angielskie zawracały do baz. Jednak środkowa część
Oceanu Atlantyckiego nadal pozostała bez dozoru lotniczego. Jak już wspomniano, Niemcy od dawna dążyli do rozpoczęcia
działalności okrętów podwodnych w dużych grupach. Dążenie to mogli zrealizować dopiero w 1941 r., po zwiększeniu liczby okrętów
podwodnych. Dowództwo niemieckie zaczęło wówczas formować grupy w składzie od 8-9 do 15-20 okrętów podwodnych,
współdziałające z lotnictwem rozpoznawczym. Okręty podwodne tworzyły "zasłonę" to znaczy ustawiały się na przypuszczalnej drodze
konwoju, oczekując jego nadejścia odległość między nimi wynosiła 10-15 mil. Poszukiwania konwojów przeprowadzały samoloty
rozpoznawcze. Rejon poszukiwania wyznaczano w takiej odległości od okrętów podwodnych, ażeby po otrzymaniu meldunku od samolotu
zdążyły zbliżyć się do konwoju. Błędy popełniane przez samoloty w określaniu kursu niwelowane były szerokością zasłony.
Meldunki o wykryciu konwoju (jego miejscu i kursie) samolot przekazywał radiostacji brzegowej, a ta z kolei okrętom podwodnym.
Te ostatnie po otrzymaniu meldunku zbliżały się do konwoju samodzielnie i po wykryciu transportowców samodzielnie je
atakowały. Metodę tę stosowano do połowy 1941 r. Inny nieco charakter miała działalność okrętów podwodnych na liniach
komunikacyjnych łączących porty angielskie z Gibraltarem. W rejonie tym w styczniu i lutym 1941 r. rozwinęła się wspólna działalność
okrętów podwodnych i lotnictwa bombowego. Na przykład w końcu lutego grupa złożona z 3 okrętów podwodnych, współdziałająca z
lotnictwem rozpoznawczym, rozpoczęła akcję przeciw konwojowi idącemu z Cieśniny Gibraltarskiej do Anglii. Konwój wykryty został
przez samolot, który za pośrednictwem radiostacji brzegowej zawiadomił o nim okręty podwodne. Jeden z nich zbliżył się do
konwoju, zaatakował transportowiec i zatopił go, jednocześnie okręt ten zaczął naprowadzać na konwój lotnictwo bombowe.
Pozostałe okręty podwodne podążały za konwojem i wykonywały ataki. Ogółem konwój atakowany był dziesięciokrotnie przez
okręty podwodne i jeden raz przez lotnictwo. Zatopiono 7 transportowców o tonażu 35 000 BRT. Z nastaniem wiosny dowództwo
niemieckie zaczęło zamiast samolotów rozpoznawczych wydzielać do rozpoznania specjalne okręty podwodne. Niedużymi grupami, po 2-4
jednostki, poszukiwały one konwojów i naprowadzały na nie grupy uderzeniowe okrętów podwodnych.Ponieważ
okręty rozpoznawcze mogły przez dłuższy czas iść za konwojem i przekazywać o nim meldunki, działalność grup uderzeniowych stała
się teraz intensywniejsza. Konwoje atakowane były niejednokrotnie 5-7 dni z rzędu przez jedną i tę samą grupę
uderzeniową okrętów podwodnych. Flota sprzymierzonych ponosiła duże straty, a tak zwana bitwa o Atlantyk stała się
ważnym ogniwem w ogólnym przebiegu zmagań. Od maja 1941 r. aktywność okrętów podwodnych na Atlantyku zmalała, ponieważ
zmniejszyła się ich liczba. Zmniejszyła się także liczba samolotów rozpoznawczych, współdziałających z okrętami podwodnymi.
Przyczyną tego było przygotowanie napaści na Związek Radziecki, a w związku z tym skierowanie części okrętów podwodnych i
lotnictwa do działań na froncie wschodnim. W dniu l czerwca Niemcy posiadali w linii 158 okrętów podwodnych, z których na
Atlantyku działało jedynie około 18-20 jednostek. Jest oczywiste, że zmniejszenie liczby okrętów musiało pociągnąć za sobą zmniejszenie
zadawanych przez nie strat (na przykład z 325 500 BRT w maju do 94 200 BRT w lipcu). W drugiej połowie 1941 r. stan ten nie
uległ większym zmianom, chociaż dowództwo niemieckie zorganizowało kilka operacji przeciwkonwojowych, w których uczestniczyło
10-15 jednostek. Poważnym krokiem w zwiększeniu efektywności angielskiej obrony przeciw okrętom
podwodnym było stworzenie dozorów lotniczych na prawdopodobnych drogach przejścia niemieckich okrętów podwodnych. Dozory takie
zorganizowano od maja 1941 r. w rejonie Zatoki Biskajskiej i Szetlandów. Choć w ciągu całego roku, to jest do maja 1942 r., nie
zatopiły one ani jednego okrętu podwodnego, jednak poważnie utrudniały im działalność, zmuszając do przebywania
patrolowych rejonów w zanurzeniu. W tym też czasie (w czerwcu 1941 r.) wszedł do służby pierwszy brytyjski lotniskowiec eskortowy.
W końcu 1941 r. pojedyncze niemieckie okręty podwodne rozpoczęły działalność na przybrzeżnych liniach
komunikacyjnych Ameryki Północnej, a po przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych zaczęły topić statki amerykańskie. Flota
amerykańska, słabo przygotowana do obrony przeciwpodwodnej, nie mogła im stawić zdecydowanego oporu, w związku z
czym działalność ich w okresie od stycznia do lipca 1942 r. uwieńczona została poważnymi sukcesami. Straty w tonażu
sojuszniczym, ponoszone u wybrzeży Ameryki, stale wzrastały. W grudniu 1941 r. wynosiły one 124 070 BRT, a w czerwcu 1942 r. osiągnęły
liczbę 700 235 BRT. Były to liczby stosunkowo duże, zwłaszcza jeśli uwzględni się, że w rejonie tym działało około 20-25
okrętów podwodnych oraz że działalność ich nie odznaczała się nowymi metodami. Ataki przeprowadzano w dzień i w nocy, z
nawodnego lub z podwodnego położenia. W kwietniu 1942 r. Amerykanie wprowadzili tak zwane eskortowanie etapami w rejonie
własnych wybrzeży. W tym celu zaniechali wysyłania pojedynczych statków, lecz łączyli je w konwoje osłaniane przez eskortowce.
Konwoje przebywały trasę jedynie podczas dnia, na noc zaś zachodziły do portów lub też miejsc chronionych sieciami i
zagrodami minowymi. System ten, dość prymitywny, nie dał dużych rezultatów. Niemieckie okręty podwodne nadal zbierały
obfite żniwo. Sytuacja taka trwała do sierpnia 1942 r. Od tego zaś miesiąca niemieckie okręty podwodne przeniosły się na
Środkowy Atlantyk, gdyż przy wybrzeżach nie mogły już działać ze względu na silne przeciwdziałanie floty amerykańskiej. Latem
1942 r. Stany Zjednoczone i Anglia podzieliły między siebie strefy odpowiedzialności za bezpieczeństwo konwojów
atlantyckich. W zachodniej strefie Atlantyku (na zachód od południka 52 stopnie W) działało osiem zespołów eskortowych
utworzonych z okrętów angielskich, kanadyjskich i amerykańskich oraz lotnictwo amerykańskie bazujące na wybrzeżach Stanów
Zjednoczonych, Kanady i Nowej Fundlandii. W środkowej strefie oceanu, położonej między południkami 52 stopni i 22 W, działało dwanaście
zespołów eskortowych oraz lotnictwo startujące z Islandii i Nowej Fundlandii. Wschodnia strefa atlantycka rozciągała się na
wschód od południka 22 stopnie W i za bezpieczeństwo w niej odpowiadały angielskie siły morskie. We wrześniu 1942 r.
admiralicja brytyjska utworzyła pierwszą grupę poszukującouderzeniową, złożoną z niszczyciela i 8 eskortowców, a przeznaczoną nie do
eskortowania konwojów, lecz do poszukiwania i niszczenia okrętów podwodnych przeciwnika w najbardziej zagrożonych
rejonach. Grupę tę na miejsce przebywania okrętów podwodnych naprowadzały samoloty. W następnych miesiącach liczba takich
grup stale wzrastała, a w skład ich włączono także lotniskowce eskortowe. W takiej sytuacji dla niemieckich okrętów podwodnych
względnie bezpieczny pozostał jedynie środkowy rejon Atlantyku, gdyż konwoje nie posiadały tam wystarczającej osłony z
powietrza. Działania na ogromnych obszarach oceanicznych wymagały jednak nowych metod. Zastosowanie ich stało się możliwe
dzięki zwiększeniu liczby okrętów podwodnych i udoskonaleniu ich właściwości taktyczno-technicznych. W dniu l lipca 1942 r. Niemcy
dysponowali w linii 334 okrętami podwodnymi, w końcu grudnia zaś 393 jednostkami zdolnymi do działań, średnio na morzu mogło
przebywać jednocześnie 85-90 okrętów podwodnych. Z udoskonaleń technicznych i organizacyjnych należy wymienić zwiększenie prędkości
nawodnej, która umożliwiała szybsze zbliżanie się do konwojów, zwiększenie głębokości zanurzenia, pozwalające na łatwiejsze uchylanie się od
kontrataków, oraz zaopatrywanie w paliwo i torpedy na morzu przez podwodne transportowce, co przedłużało okres działalności
okrętów podwodnych. |
|
|
 |
|
|
 |